Akademia Prawa Odszkodowawczego
Dlaczego ubezpieczyciel proponuje 20 000 zł, a sąd zasądza 100 000 zł? Jak naprawdę ustala się wysokość zadośćuczynienia?
Dwie osoby doznają bardzo podobnego złamania nogi. Obie przechodzą operację i rehabilitację. Jedna otrzymuje od ubezpieczyciela 18 000 zł zadośćuczynienia, druga – po wyroku sądu – ponad 90 000 zł. Czy pierwsza osoba miała mniej szczęścia? Nie. Różnica wynika najczęściej z tego, że ubezpieczyciel i sąd inaczej oceniają rozmiar krzywdy oraz dysponują zupełnie innym materiałem dowodowym.
Czym właściwie jest zadośćuczynienie?
W języku potocznym bardzo często używa się zamiennie pojęć „odszkodowanie” i „zadośćuczynienie”. Tymczasem z prawnego punktu widzenia są to dwa zupełnie różne świadczenia, które pełnią odmienne funkcje.
Odszkodowanie ma naprawić szkodę majątkową, a więc zwrócić poszkodowanemu wydatki, które musiał ponieść w związku z wypadkiem. Obejmuje ono m.in. koszty leczenia, rehabilitacji, zakupu leków, sprzętu ortopedycznego, dojazdów do placówek medycznych czy opieki sprawowanej przez osoby trzecie.
Zadośćuczynienie ma natomiast zupełnie inny cel. Nie rekompensuje wydanych pieniędzy, lecz ma złagodzić skutki krzywdy, której nie da się przeliczyć na rachunki czy faktury. Chodzi o cierpienie fizyczne i psychiczne będące następstwem uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia.
Podstawę prawną zadośćuczynienia stanowi art. 445 § 1 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
To właśnie słowo „odpowiednią” od wielu lat budzi najwięcej pytań. Kodeks cywilny nie wskazuje bowiem żadnych tabel ani wzorów pozwalających obliczyć wysokość zadośćuczynienia. Nie określa również minimalnych ani maksymalnych kwot. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny wszystkich okoliczności, które wpływają na rozmiar doznanej krzywdy.
Z tego powodu zadośćuczynienie nie jest świadczeniem, które można wyliczyć przy pomocy prostego wzoru matematycznego. Jego wysokość zależy od wielu czynników, takich jak charakter obrażeń, przebieg leczenia, czas rehabilitacji, trwałość następstw wypadku, cierpienia psychiczne, utrata samodzielności czy wpływ zdarzenia na dalsze życie poszkodowanego.
W praktyce oznacza to, że dwie osoby, które doznały pozornie podobnych obrażeń, mogą otrzymać świadczenia w zupełnie różnej wysokości. O wysokości zadośćuczynienia decyduje bowiem nie tylko sam rodzaj urazu, ale przede wszystkim to, jakie konsekwencje wywołał on w życiu konkretnego człowieka.
To właśnie dlatego osoby, które przeszły identyczny zabieg operacyjny, mogą otrzymać od sądu zupełnie różne kwoty zadośćuczynienia. Dla jednej z nich leczenie zakończy się pełnym powrotem do sprawności po kilku miesiącach. Druga może do końca życia odczuwać ból, wymagać kolejnych operacji, utracić możliwość wykonywania pracy, stać się zależna od pomocy bliskich albo zmagać się z depresją i zaburzeniami lękowymi. Choć diagnoza medyczna będzie podobna, rzeczywisty rozmiar krzywdy okaże się zupełnie inny.
Dlatego sądy od wielu lat podkreślają, że zadośćuczynienie powinno mieć przede wszystkim funkcję kompensacyjną. Nie jest ono karą dla sprawcy ani sposobem jego ukarania. Nie ma również prowadzić do wzbogacenia poszkodowanego. Jego zadaniem jest przyznanie takiej kwoty, która – na ile jest to możliwe – złagodzi skutki doznanej krzywdy i będzie odpowiadała jej rzeczywistemu rozmiarowi.
Największy mit – nie istnieje tabela zadośćuczynień
Jednym z najczęściej powtarzanych mitów dotyczących odszkodowań za szkody na osobie jest przekonanie, że istnieje urzędowa tabela określająca, ile „należy się” za złamanie nogi, uraz kręgosłupa czy utratę sprawności ręki. Wielu poszkodowanych jest przekonanych, że wysokość zadośćuczynienia zależy od procentowego uszczerbku na zdrowiu albo od wewnętrznych tabel stosowanych przez zakłady ubezpieczeń.
To nie jest prawda. Polskie prawo nie przewiduje żadnych tabel określających wysokość zadośćuczynienia za poszczególne rodzaje obrażeń. Ani kodeks cywilny, ani ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych nie zawierają przepisów wskazujących, jaka kwota należy się za konkretne uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia.
Również procent trwałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu nie przesądza o wysokości należnego zadośćuczynienia. Tabele uszczerbkowe mają znaczenie przede wszystkim w ubezpieczeniach następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW), świadczeniach z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy przy ustalaniu świadczeń z tytułu wypadków przy pracy. W sprawach o zadośćuczynienie dochodzonych od sprawcy szkody lub jego ubezpieczyciela są jedynie jednym z wielu elementów oceny i nie mogą zastąpić analizy rzeczywistego rozmiaru krzywdy.
W praktyce oznacza to, że dwie osoby z identycznym rozpoznaniem medycznym mogą otrzymać zupełnie różne kwoty zadośćuczynienia. Samo złamanie kości nie przesądza jeszcze o wysokości należnego świadczenia. Kluczowe znaczenie ma to, jakie skutki wywołał wypadek w życiu konkretnego człowieka, jak długo trwało leczenie, czy konieczne były kolejne operacje, czy poszkodowany odzyskał pełną sprawność, a także jak uraz wpłynął na jego życie zawodowe, rodzinne i społeczne.
Dlatego profesjonalna ocena wysokości zadośćuczynienia nie polega na odnalezieniu odpowiedniej pozycji w tabeli, lecz na wszechstronnej analizie całokształtu okoliczności sprawy oraz porównaniu ich z aktualnym orzecznictwem sądów powszechnych i Sądu Najwyższego.
Skoro nie istnieją tabele, to jak sądy ustalają wysokość zadośćuczynienia?
To pytanie zadaje sobie niemal każdy poszkodowany. Jeżeli przepisy nie określają konkretnych kwot, a sądy mogą zasądzać zarówno kilkanaście, jak i kilkaset tysięcy złotych, to według jakich kryteriów ustalana jest wysokość zadośćuczynienia?
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Sądy od wielu lat wypracowały katalog okoliczności, które mają decydujące znaczenie przy ocenie rozmiaru krzywdy. Nie jest to zamknięta lista, jednak w praktyce właśnie te elementy są analizowane niemal w każdej sprawie dotyczącej uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia.
Czynniki wpływające na wysokość zadośćuczynienia za szkodę na osobie.
Skoro przepisy nie przewidują tabel zadośćuczynień ani sztywnych kwot za określone obrażenia, powstaje naturalne pytanie – w jaki sposób sąd ustala wysokość należnego świadczenia?
Odpowiedź brzmi: każdą sprawę ocenia indywidualnie.
Oznacza to, że sąd nie koncentruje się wyłącznie na rodzaju odniesionego urazu, lecz analizuje całokształt skutków, jakie wypadek wywołał w życiu konkretnego człowieka. To właśnie dlatego dwie osoby z podobnym rozpoznaniem medycznym mogą otrzymać zupełnie różne kwoty zadośćuczynienia.
W praktyce orzeczniczej można jednak wskazać grupę okoliczności, które niemal zawsze mają decydujące znaczenie dla oceny rozmiaru krzywdy.
1Rodzaj i rozległość obrażeń
Pierwszym elementem analizowanym przez sąd jest charakter doznanych obrażeń. Inaczej oceniane będzie nieskomplikowane złamanie kończyny, które po kilku tygodniach nie pozostawia trwałych następstw, a inaczej wieloodłamowe złamanie śródstawowe wymagające leczenia operacyjnego, długotrwałej rehabilitacji i pozostawiające trwałe ograniczenia sprawności.
Nie oznacza to jednak, że sam rodzaj urazu decyduje o wysokości zadośćuczynienia. Jest on jedynie punktem wyjścia do dalszej oceny.
2Przebieg leczenia i rehabilitacji
Znaczenie ma nie tylko to, jakiego urazu doznał poszkodowany, ale również jak wyglądał proces leczenia.
Sąd bierze pod uwagę między innymi:
- długość hospitalizacji,
- liczbę przeprowadzonych zabiegów operacyjnych,
- czas unieruchomienia,
- konieczność korzystania z kul lub innego sprzętu ortopedycznego,
- długość oraz intensywność rehabilitacji,
- liczbę wizyt kontrolnych i konsultacji specjalistycznych.
Im bardziej skomplikowany i długotrwały proces leczenia, tym większy wpływ ma on na ocenę rozmiaru krzywdy.
3Cierpienia fizyczne i psychiczne
Jednym z najważniejszych kryteriów jest intensywność oraz czas trwania cierpień. Nie chodzi wyłącznie o ból odczuwany bezpośrednio po wypadku. Sąd analizuje również przewlekłe dolegliwości bólowe, ograniczenia ruchomości, konieczność przyjmowania leków przeciwbólowych oraz wszystkie negatywne przeżycia psychiczne związane z wypadkiem.
Coraz większą wagę przywiązuje się także do skutków psychicznych urazu, takich jak depresja, zaburzenia lękowe, zespół stresu pourazowego (PTSD) czy zaburzenia adaptacyjne. Jeżeli pozostają one w związku z wypadkiem i znajdują potwierdzenie w dokumentacji medycznej, powinny zostać uwzględnione przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia.
4Wpływ wypadku na codzienne życie
To właśnie ten element najczęściej decyduje o wysokości zasądzanego świadczenia. Sąd ocenia, w jakim stopniu wypadek zmienił dotychczasowe życie poszkodowanego.
Znaczenie mają między innymi:
- utrata samodzielności,
- konieczność korzystania z pomocy osób trzecich,
- ograniczenie aktywności zawodowej,
- rezygnacja z dotychczasowych zainteresowań,
- ograniczenie kontaktów społecznych,
- pogorszenie jakości życia rodzinnego.
Im większa zmiana dotychczasowego sposobu funkcjonowania, tym większy rozmiar krzywdy.
5Rokowania na przyszłość
Sąd nie ocenia wyłącznie tego, co wydarzyło się do dnia wyrokowania. Równie istotne jest to, jakie skutki wypadku będą odczuwalne w przyszłości.
Znaczenie mają w szczególności:
- trwałość następstw urazu,
- możliwość odzyskania pełnej sprawności,
- konieczność kolejnych operacji,
- dalsza rehabilitacja,
- przewidywane zmiany zwyrodnieniowe,
- ryzyko pogorszenia stanu zdrowia.
Jeżeli leczenie nie zostało zakończone lub istnieje wysokie prawdopodobieństwo dalszych zabiegów, sąd uwzględnia również tę okoliczność przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia.
Podsumowanie
Nie istnieje tabela zadośćuczynień ani prosty wzór pozwalający obliczyć wysokość należnego świadczenia. Każda sprawa jest inna, a sąd dokonuje indywidualnej oceny całokształtu okoliczności wpływających na rozmiar krzywdy. To właśnie dlatego osoby, które doznały pozornie podobnych obrażeń, mogą otrzymać zupełnie różne kwoty zadośćuczynienia.
W praktyce o wysokości świadczenia decydują nie tylko dokumentacja medyczna i rodzaj obrażeń, ale również sposób udokumentowania skutków wypadku dla codziennego życia poszkodowanego oraz właściwe przedstawienie tych okoliczności ubezpieczycielowi lub sądowi.
Skoro jednak sądy kierują się tak wieloma kryteriami, dlaczego w praktyce decyzje ubezpieczycieli tak często znacząco odbiegają od późniejszych wyroków? Czy zakłady ubezpieczeń stosują inne zasady oceny krzywdy niż sądy?
Na te pytania odpowiemy w kolejnym artykule naszego cyklu, analizując rzeczywiste sprawy zakończone wyrokami sądów i pokazując, skąd biorą się różnice sięgające niekiedy kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych.
Pozostałe artykuły z cyklu Akademia Prawa Odszkodowawczego
Po wypadku należy Ci się znacznie więcej niż odszkodowanie. Jakich roszczeń możesz dochodzić?
