Kredyt z WIBOR. Czy bank rzeczywiście wyjaśnił, jak będzie zmieniało się oprocentowanie?

W większości umów kredytowych, które analizowaliśmy, znajduje się informacja, że oprocentowanie stanowi sumę WIBOR i marży banku. Tylko że z takiego zapisu niewiele wynika.

Kredytobiorcę najbardziej interesuje przecież to, jak przez kolejne lata może zmieniać się jego rata, ile ostatecznie odda bankowi i jak szybko będzie spadało saldo kredytu. Sam wzór „WIBOR + marża” na te pytania nie odpowiada.

Jak wskazywaliśmy we wpisie Wysoka rata kredytu z WIBOR – czy umowa może być wadliwa?, sam wzrost raty nie przesądza jeszcze o wadliwości umowy. Nie każdą umowę z WIBOR można skutecznie zakwestionować.

Nie każdą. Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że wiele umów, z którymi mieliśmy do czynienia, jest dość dalekich od ideału. Banki bardzo chętnie odbierały od klientów oświadczenia, że wszystko jest jasne i zrozumiałe. Nie zawsze równie chętnie poświęcały czas na to, aby rzeczywiście cokolwiek wyjaśnić 🙂

WIBOR + marża

W wielu umowach oprocentowanie opisano jednym zdaniem. Jest ono zmienne i stanowi sumę stawki WIBOR oraz marży banku.

Brzmi krótko, konkretnie i enigmatycznie.

Zanim przejdziemy do tego, jak WIBOR wpływa na ratę, warto w ogóle wyjaśnić, czym ten wskaźnik jest. A właściwie – czym miał być.

WIBOR to skrót od angielskiej nazwy Warsaw Interbank Offered Rate. W dużym uproszczeniu WIBOR miał pokazywać, jakiego oprocentowania zażądałby bank, gdyby miał pożyczyć pieniądze innemu bankowi na miesiąc, trzy miesiące albo pół roku.

Stąd właśnie WIBOR 1M, 3M czy 6M. Oznaczenia odnoszą się do okresu, na jaki bank deklarował gotowość pożyczyć pieniądze innemu bankowi – miesiąca, trzech miesięcy albo pół roku.

Fixing to procedura ustalania wartości WIBOR. Banki uczestniczące w fixingu przekazywały swoje kwotowania, czyli stawki, po których deklarowały gotowość pożyczyć pieniądze innym bankom. Dla WIBOR znaczenie miały stawki offer, a więc stawki udzielenia depozytu. Po odrzuceniu wartości skrajnych wyliczano z nich średnią.

Nie była to więc średnia oprocentowania rzeczywiście zawartych transakcji. Nie sprawdzano po prostu, po ile bank A faktycznie pożyczył pieniądze bankowi B, bank C bankowi D i tak dalej. WIBOR wyliczano ze stawek zgłoszonych przez banki uczestniczące w fixingu.

Czyli najpierw banki mówiły, po ile byłyby gotowe pożyczyć pieniądze innym bankom. Potem z tych odpowiedzi liczono wskaźnik, który wpływał między innymi na oprocentowanie kredytów hipotecznych zwykłych klientów.

Bankowy rynek oceniał więc bankowy rynek, a rachunek ostatecznie trafiał do kredytobiorcy.

Deklaracja to nie to samo co transakcja

Kwotowania przekazywane przez banki nie były zupełnie przypadkowymi liczbami wpisanymi rano przez znudzonego dealera.

Regulamin fixingu przewidywał, że przez 15 minut po publikacji stawek bank uczestniczący w fixingu powinien być gotowy zawrzeć z innym bankiem transakcję na warunkach nie gorszych od wcześniej zgłoszonych. Kwotowanie miało więc charakter wiążący.

Czym innym jest jednak gotowość do zawarcia transakcji, a czym innym transakcja, która rzeczywiście została zawarta.

Do obliczenia WIBOR wystarczało zgłoszenie kwotowania. Nie było konieczne, aby bank rzeczywiście pożyczył tego dnia innemu bankowi pieniądze na trzy czy sześć miesięcy. Sama ACI Polska wskazywała, że nie widzi potrzeby codziennego zawierania przez banki panelowe transakcji na podstawie stawek zgłoszonych do WIBOR. Wyjaśniała przy tym wprost, że WIBOR jest średnią ze stawek zgłaszanych przez banki, a nie stawką konkretnej transakcji.

Dla większości kredytobiorców WIBOR nie był jednak ani „rynkowy”, ani „nierynkowy”. Był po prostu pojęciem, które nic im nie mówiło. Pracownik banku wyjaśniał, że oprocentowanie to „WIBOR plus marża”, dodawał, że WIBOR może się zmieniać, a następnie przechodził do kolejnego dokumentu. Kredytobiorca rozumiał z tego najczęściej tyle, że rata może – ale przecież wcale nie musi – kiedyś wzrosnąć.

Nie wiedział jednak, kto ustala WIBOR, na podstawie jakich danych, czy chodzi o rzeczywiste transakcje między bankami, czy o deklarowane stawki ani jak wzrost wskaźnika wpłynie na jego ratę i całkowity koszt kredytu. Trudno zresztą oczekiwać od przeciętnego klienta, że sam rozszyfruje mechanizm rynku międzybankowego. Zwłaszcza gdy bank wypowiadał słowa „WIBOR + marża” z taką pewnością, jakby właśnie wszystko dokładnie wyjaśnił. Typowy kredytobiorca nie był ekonomistą ani dealerem rynku pieniężnego. Był osobą, która chciała kupić mieszkanie albo dom i przychodziła do banku po finansowanie.

Bank natomiast był profesjonalistą. Wiedział, czym jest WIBOR, jak jest ustalany, kto przekazuje dane i jakie skutki może wywołać wzrost oprocentowania.

Kto wcześniej odpowiadał za WIBOR?

Do 29 czerwca 2017 r. administratorem WIBOR było Stowarzyszenie Rynków Finansowych ACI Polska. Wcześniej działało ono jako Polskie Stowarzyszenie Dealerów Bankowych FOREX Polska. Było to środowisko tworzone przez osoby zawodowo związane z bankami i rynkiem pieniężnym. Uczestnikami samego fixingu były banki krajowe oraz działające w Polsce oddziały banków zagranicznych.

Nie był to więc wskaźnik ustalany przez Narodowy Bank Polski, urząd państwowy ani niezależną komisję z udziałem przedstawicieli kredytobiorców.

Można powiedzieć, że WIBOR przez lata pozostawał sprawą załatwianą w dość zamkniętym, bankowym gronie. Kredytobiorcy nie byli tam szczególnie licznie reprezentowani. W zasadzie nie byli reprezentowani wcale.

ACI Polska ustalała regulamin i organizowała fixing. Banki panelowe przekazywały kwotowania, a agent kalkulacyjny wyliczał z nich stawkę. Był to model samoregulacji środowiska finansowego, który przez lata funkcjonował bez dzisiejszego reżimu wynikającego z rozporządzenia BMR.

A jak WIBOR powstaje obecnie?

Od 30 czerwca 2017 r. administratorem WIBOR jest GPW Benchmark S.A. Obecnie opracowywanie wskaźnika podlega przepisom rozporządzenia BMR oraz nadzorowi KNF. W grudniu 2020 r. GPW Benchmark otrzymała formalne zezwolenie KNF na prowadzenie działalności jako administrator wskaźników referencyjnych, w tym wskaźników kluczowych. Nie oznacza to jednak, że dzisiejszy WIBOR jest po prostu średnią z rzeczywistych transakcji zawieranych każdego dnia przez banki.

Obecnie stosowana jest tak zwana metoda kaskady danych. W pierwszej kolejności powinny zostać wykorzystane odpowiednie dane transakcyjne. Jeżeli takich transakcji brakuje, bank przechodzi do dalszych poziomów kaskady. Mogą one uwzględniać między innymi transakcje zawierane na inne terminy, dane uzyskane przez interpolację lub ekstrapolację oraz informacje z rynków powiązanych. Wynikiem zastosowania kaskady jest kwotowanie przekazywane administratorowi przez bank uczestniczący w fixingu.

Brak transakcji zawartych dokładnie na trzy albo sześć miesięcy nie powoduje więc, że WIBOR 3M lub WIBOR 6M przestaje być ustalany.

Z danych opublikowanych przez samego administratora wynika, że w 2024 r. w segmencie rynku bazowego średnia dzienna liczba transakcji zawieranych dokładnie na trzy miesiące wynosiła 0,0. Tak samo wyglądało to w przypadku transakcji sześciomiesięcznych. Transakcje jednodniowe nadal były zawierane, ale rynek pożyczek międzybankowych na okresy najczęściej występujące w umowach kredytowych był – mówiąc delikatnie – mało zatłoczony.

Czego dowiadywał się o tym kredytobiorca?

Najczęściej niczego.

Umowa wskazywała po prostu, że oprocentowanie wynosi „WIBOR 3M + marża banku”. Kredytobiorca nie musiał oczywiście znać całego regulaminu fixingu ani zasad działania rynku międzybankowego. Nie przygotowywał się przecież do objęcia stanowiska dealera w banku.

Powinien jednak dostać takie informacje, które pozwalały mu zrozumieć, od czego właściwie zależy oprocentowanie zobowiązania zaciąganego na dwadzieścia albo trzydzieści lat.

Nie chodzi o to, aby przed podpisaniem umowy klient zdawał egzamin z konstrukcji wskaźników referencyjnych. Powinien jednak wiedzieć przynajmniej, kto odpowiada za WIBOR, z jakich danych powstaje, dlaczego może się zmieniać i co jego wzrost zrobi z ratą oraz całkowitym kosztem kredytu.

Samo wpisanie do umowy wzoru „WIBOR + marża” nie wyjaśniało prawie niczego. Poza tym, że marża była określona w umowie przygotowanej przez bank, WIBOR ustalał… ktoś, a płacić miał kredytobiorca.

Jak WIBOR trafia do oprocentowania kredytu?

Sama zmiana publikowanej wartości WIBOR nie oznacza jeszcze, że bank natychmiast wyliczy kredytobiorcy nową ratę. O tym, kiedy oprocentowanie się zmieni, decyduje treść konkretnej umowy.

Umowa może na przykład przewidywać, że bank sprawdza WIBOR 3M w określonym dniu przed rozpoczęciem nowego kwartału, dodaje do niego swoją marżę, a tak ustalone oprocentowanie stosuje przez kolejne trzy miesiące.

Inna umowa może odwoływać się do stawki z innego dnia, średniej z kilku notowań albo jeszcze innego okresu aktualizacji. Dlatego dwóch kredytobiorców posiadających kredyty oparte na WIBOR 3M nie musi otrzymać nowej raty dokładnie w tym samym czasie.

Dla kredytobiorcy znaczenie ma więc nie tylko sama wysokość WIBOR. Powinien wiedzieć również, z którego dnia bank przyjmuje jego wartość, jak często aktualizuje oprocentowanie, od kiedy nowa stawka zaczyna obowiązywać i kiedy wpływa na wysokość raty.

Bez tych informacji wzór „WIBOR + marża” nadal pozostaje tylko wzorem. Nie wyjaśnia, jak będzie wykonywana konkretna umowa.

Bank pokazał kilka wyższych rat. Czy to wystarczy?

Często spotykamy symulacje, w których bank pokazywał ratę przy oprocentowaniu wyższym o 3, 5, 10 albo 15 punktów procentowych. Taka tabela może działać na wyobraźnię. Klient widzi, że przy wyższym oprocentowaniu rata również będzie wyższa. Trudno się z tym odkryciem spierać. Problem polega na tym, że taka symulacja często pokazuje jeden „zamrożony” wariant. Bank przyjmuje określone oprocentowanie i stosuje je od pierwszej do ostatniej raty.

Rzeczywisty kredyt tak nie działa.

WIBOR może przez lata rosnąć, spadać i ponownie rosnąć. Znaczenie ma też to, w którym momencie spłaty nastąpiła zmiana i jak długo podwyższone oprocentowanie będzie się utrzymywało. Ten sam wzrost oprocentowania inaczej wpłynie na kredyt w pierwszych latach, gdy saldo jest jeszcze bardzo wysokie, a inaczej po kilkunastu latach spłaty. Kilka kolumn z kwotami może więc pokazywać, że będzie drożej. Nie zawsze wyjaśnia jednak, jak działa sam mechanizm i jakie skutki może wywołać w konkretnym kredycie.

Klient podpisał więc symulację. Pytanie tylko, czego dokładnie dotyczyła.

Raty równe nie oznaczają rat stałych

Określenie „raty równe” może sugerować, że kredytobiorca będzie co miesiąc płacił mniej więcej tę samą kwotę. Przy zmiennym oprocentowaniu nazwa ta jest trochę bardziej optymistyczna niż rzeczywistość.

Rata pozostaje równa tylko przy danym poziomie oprocentowania. Gdy zmienia się WIBOR, bank oblicza ratę ponownie.

Nie polega to na prostym dodaniu wzrostu WIBOR do poprzedniej raty. Rata równa, nazywana również annuitetową, jest wyliczana przy użyciu wzoru uwzględniającego jednocześnie aktualne saldo kredytu, wysokość oprocentowania, liczbę rat pozostałych do końca umowy oraz częstotliwość ich płatności.

Bank nie dzieli więc po prostu pozostałego kapitału przez liczbę miesięcy i nie dodaje do wyniku odsetek. Wzór ma zapewnić, aby przy danym oprocentowaniu kolejne raty miały podobną wysokość i pozwoliły spłacić kredyt do końca umówionego okresu. Kiedy jednak zmienia się oprocentowanie, cały rachunek trzeba wykonać ponownie.

Rata składa się z dwóch części – kapitału i odsetek.

Odsetki są naliczane od aktualnego salda zadłużenia. Na początku kredytu saldo jest wysokie, dlatego również część odsetkowa raty jest zwykle wysoka. Z czasem, przy niezmienionym oprocentowaniu, udział odsetek powinien maleć, a udział spłacanego kapitału rosnąć.

Gdy oprocentowanie wzrasta, proporcje mogą ponownie zmienić się na korzyść odsetek. Kredytobiorca płaci wtedy wyższą ratę, ale nie oznacza to, że szybciej spłaca kapitał.

Może płacić znacznie więcej niż wcześniej, a saldo kredytu nadal będzie spadało powoli.

Nie jest to szczególnie intuicyjne. Klient widzi wyższą ratę i naturalnie zakłada, że skoro płaci więcej, to szybciej spłaca zadłużenie. Tymczasem dodatkowe pieniądze mogą w znacznej części trafiać do banku jako odsetki. Dlatego przy analizie kredytu nie wystarczy sprawdzić, o ile wzrosła rata. Trzeba również porównać część kapitałową, część odsetkową oraz saldo zadłużenia przed i po zmianie oprocentowania.

„Raty równe” nie oznaczają więc, że rata będzie równa przez dwadzieścia albo trzydzieści lat. Oznaczają jedynie określony sposób matematycznego rozłożenia spłaty przy oprocentowaniu obowiązującym w danym momencie.

Czy bank miał przewidzieć przyszłość?

Nie. Bank nie miał obowiązku przewidzieć, ile będzie wynosił WIBOR za pięć, dziesięć albo dwadzieścia lat. Nie miał też obowiązku wskazać dokładnej daty wzrostu rat ani zagwarantować klientowi, że określony wariant na pewno się wydarzy. Nie da się przewidzieć przyszłości. Da się natomiast rzetelnie, wyczerpująco i uczciwie wytłumaczyć klientowi, jak może zachować się jego kredyt, gdy oprocentowanie wzrośnie.

Można pokazać, jak zmieni się rata przy kilku poziomach oprocentowania. Można wyjaśnić, że wyższa rata nie oznacza automatycznie szybszej spłaty kapitału. Można również pokazać, jak długo utrzymujące się wysokie oprocentowanie wpłynie na saldo oraz całkowity koszt kredytu. Ale to z całą pewnością nie wszystko, o czym banki powinny informować.

Banki były profesjonalistami i to one przygotowywały umowy, regulaminy oraz wszystkie formularze. Dysponowały również systemami pozwalającymi wyliczać raty przy różnych poziomach oprocentowania.

Trudno więc uznać, że wystarczające było przekazanie klientowi kilku liczb i pozostawienie mu samodzielnego domyślenia się reszty.

Zwłaszcza że nie chodziło o drobny zakup, lecz o zobowiązanie na kilkaset tysięcy złotych i znaczną część dorosłego życia.

Źródła

  • Regulaminy fixingu stawek referencyjnych WIBID i WIBOR publikowane przez ACI Polska.
  • Materiały GPW Benchmark dotyczące metody opracowywania wskaźnika WIBOR i kaskady danych.
  • GPW Benchmark, podsumowanie cyklicznego przeglądu metody WIBOR za lata 2022–2024.
  • Komunikat KNF dotyczący zezwolenia dla GPW Benchmark S.A. na opracowywanie wskaźników referencyjnych.

Analiza umowy kredytu z WIBOR

Przy analizie kredytu złotowego sprawdzamy nie tylko samą umowę. Porównujemy ją z regulaminem, decyzją kredytową, formularzem informacyjnym, symulacjami rat, oświadczeniami dotyczącymi ryzyka oraz harmonogramami spłaty. Pozwala to ocenić, czy bank rzeczywiście wyjaśnił mechanizm oprocentowania i czy przedstawione klientowi dokumenty dotyczyły finalnych warunków kredytu.

Edyta Cedrowska
Edyta Cedrowska
Artykuły: 120